Po wygranej w przetargu zespół realizacyjny często nie wie, na co firma się zobowiązała. Maile, Excel, Teams, brak jednego miejsca. Po trzech miesiącach nikt nie pamięta, kto co ustalił. Razem z IC Project rozpisaliśmy, co zrobić w pierwszych 30 dniach, żeby uniknąć tego scenariusza.

Zespół Mimira

Większość poradników o zamówieniach publicznych kończy się w momencie podpisania umowy. Jakby to było zwieńczenie drogi, czas na szampana i zdjęcie na LinkedIna.
A potem zaczyna się prawdziwa robota. I to ona decyduje o tym, czy ten kontrakt będzie referencją do następnych przetargów, czy operacją, na której wyszedłeś netto około zera (a często mniej).
W Mimirze pomagamy firmom dojść do podpisu - od znalezienia odpowiedniego przetargu, przez analizę, po przygotowanie dokumentacji ofertowej. Ale doskonale wiemy, że tam wcale się nie kończy. Dlatego razem z zespołem IC Project rozpisaliśmy, co robić w pierwszych 30 dniach po wygranej, żeby kontrakt nie zaczął żyć własnym życiem.

Dzień zero, czyli moment, w którym najczęściej coś się sypie
Wygrana w przetargu publicznym to specyficzna sytuacja. Wszystko, co napisałeś w ofercie, staje się zobowiązaniem. Terminy, kary umowne, harmonogramy, wymagania jakościowe, sposób raportowania. Zamawiający ma to czarno na białym i będzie tego pilnował.
Najczęstszy błąd na starcie? Firma traktuje umowę jak coś, co podpisuje się raz i wraca do tego dopiero przy odbiorze. To recepta na nieprzyjemne niespodzianki w okolicach kamieni milowych.
Druga rzecz, którą widzimy u klientów. Oferta była przygotowana przez jeden zespół, a realizacja trafia do innego. I ten drugi zespół często nie wie, na co dokładnie firma się zobowiązała. Kary za opóźnienia, wymagania dotyczące podwykonawców, kryteria odbioru znikają z radaru w drodze z działu handlowego do operacji.
Trzeci klasyk to brak jednego miejsca, gdzie wszystko żyje. Maile, Excel, Teams, WhatsApp, jakieś notatki w Wordzie. Po trzech miesiącach nie da się odtworzyć, kto i kiedy podjął jaką decyzję. Przy zamówieniach publicznych to nie jest abstrakcyjny problem, tylko realne ryzyko przy ewentualnym sporze.
Tydzień 1: rozbierz umowę na czynniki pierwsze
Brzmi banalnie, ale praktycznie nikt tego nie robi porządnie.
Weź umowę, SIWZ, swoją ofertę, wszystkie załączniki. Wyciągnij z tego konkretne zobowiązania. Daty, terminy, kary, kryteria odbioru, wymagania dotyczące podwykonawców, raportowania, gwarancji. Wymagania jakościowe, które łatwo przegapić, bo były ukryte w załączniku numer 7.
W IC Project można to wrzucić jako osobny projekt, gdzie każdy zapis umowny staje się zadaniem albo etapem. Dzięki systemowi szablonowemu raz przygotowany szablon "Realizacja zamówienia publicznego" wykorzystasz przy każdym kolejnym kontrakcie. Nie zaczynasz od zera, tylko klikasz, kopiujesz, dostosowujesz pod konkretną umowę.

Co konkretnie warto rozpisać w pierwszym tygodniu:
harmonogram twardych terminów z umowy (te, których nie ruszysz)
kamienie milowe wewnętrzne (te, które dajesz sobie po to, żeby twarde terminy zdążyły)
listę osób odpowiedzialnych po Twojej stronie z konkretnymi rolami
listę osób kontaktowych po stronie Zamawiającego
wymagania dotyczące raportowania i ich częstotliwość
wszystkie kary umowne wpisane jako osobne zadania monitorujące

Wykres Gantta w IC Project pozwala zobaczyć cały harmonogram w jednym widoku. Widzisz, gdzie etapy zazębiają się o siebie i gdzie zaczynają się robić kłopoty, zanim się jeszcze zrobią. Jeżeli pracujesz na zadaniach z zależnościami, ta perspektywa jest niezbędna. Na samej liście zadań nie wychwycisz, że opóźnienie etapu A o trzy dni przesunie odbiór etapu C o tydzień.

Kanban, lista, harmonogram albo kalendarz - każdy zespół pracuje w widoku, który mu pasuje. Ważne, że dane są te same, niezależnie od tego, kto i jak na nie patrzy.

Ten ostatni punkt z listy powyżej jest mocno niedoceniany. Jeżeli umowa mówi, że masz raportować postępy co dwa tygodnie, a Ty zapomnisz pierwszy raz, to teoretycznie naruszasz umowę. W praktyce nikt Ci za to nie wyrwie kontraktu, ale buduje się klimat, który przy sporach o odbiór czy karę umowną może realnie zaważyć.
Tydzień 2: rejestr ryzyk, czyli rzecz, której prawie nikt nie prowadzi
Zarządzanie ryzykiem w polskich firmach realizujących zamówienia publiczne to często pusty załącznik z procedury jakości. Coś, co istnieje, bo audytor kazał, a nikt do tego nie zagląda.
Tymczasem w pierwszym miesiącu realizacji powinien powstać żywy rejestr ryzyk dla tego konkretnego kontraktu. Co może pójść nie tak. Z jakim prawdopodobieństwem. Z jakim wpływem na budżet, harmonogram, zakres albo jakość. Kto za to ryzyko odpowiada. Jaki masz plan reakcji, jeżeli się zmaterializuje.
Moduł zarządzania ryzykiem w IC Project jest dokładnie do tego. Każde ryzyko ma swojego właściciela, status, ocenę prawdopodobieństwa i wpływu, obszar (budżet, harmonogram, zakres, jakość). Ryzyko można przypiąć do konkretnego etapu albo zadania, więc nie wisi w próżni - jest powiązane z kontekstem pracy. A plan reakcji jednym kliknięciem zamieniasz w zadanie z terminem i osobą odpowiedzialną.
Klasyczne ryzyka, które warto rozpisać przy zamówieniu publicznym:
niedostępność podwykonawcy w kluczowym etapie
zmiany cen materiałów (przy długich kontraktach to realne ryzyko marży)
zmiana osoby kontaktowej po stronie Zamawiającego
problemy z uzyskaniem zgód i pozwoleń (jeżeli kontrakt tego wymaga)
choroba kluczowego członka zespołu
Każde z tych ryzyk powinno mieć przypisanego właściciela i jasno opisany plan B. Bez tego firma reaguje na problemy, zamiast nimi zarządzać.
Tydzień 3: komunikacja, której nie da się odtworzyć po fakcie
W zamówieniach publicznych dokumentacja jest święta. Nie zapis na Slacku z piątku wieczorem, tylko oficjalne pisma, protokoły, maile z konkretną treścią i datą. Wszystko, co ma znaczenie prawne, musi mieć papierowy (albo elektroniczny) ślad.
Jednocześnie Twój zespół musi pracować szybko, asynchronicznie i w kontekście konkretnych zadań. I tu pojawia się napięcie, bo komunikacja wewnętrzna nie może żyć w tych samych narzędziach co komunikacja oficjalna z Zamawiającym, ale jednocześnie obie warstwy muszą być spójne.
Co robi sens:
Komunikacja wewnętrzna idzie tam, gdzie zespół pracuje. W IC Project moduł komunikacji daje komentarze przy zadaniach, wiadomości głosowe, wymianę plików w kontekście konkretnego etapu projektu. Po sześciu miesiącach, kiedy będziesz musiał odtworzyć, kto i kiedy podjął jaką decyzję, to nie będzie pasjans z dwudziestu wątków na różnych komunikatorach. Wszystko siedzi przy zadaniu, w którym się działo.
Komunikacja z Zamawiającym idzie kanałem oficjalnym. ePUAP, platformy zakupowe, maile z firmowych skrzynek. Każde takie pismo wrzucasz do projektu w IC Project jako załącznik albo skan. Zespół ma pełen obraz. Handlowiec nie wysyła Zamawiającemu jednego, a kierownik projektu nie mówi drugiego, bo obaj widzą tę samą historię korespondencji.
Trzecia warstwa to wiedza firmowa, która powinna być wspólna. Procedury reakcji na typowe problemy, kontakty do osób decyzyjnych po stronie Zamawiającego, lista typowych zapytań, które przychodzą w trakcie realizacji. Moduł Wiki w IC Project pozwala to wszystko trzymać w jednym miejscu, dostępnym dla całego zespołu. Bez tego know-how zostaje w głowie jednej osoby i znika razem z nią przy zmianie pracy.

Tydzień 4: budżet i rentowność, czyli rzecz, którą firmy odkrywają za późno
W przetargu publicznym cena jest często kluczowym kryterium. Wygrywasz ceną, która zostawia jakieś 8 do 15 procent marży, jeżeli wszystko idzie według planu. A potem się okazuje, że nie idzie.
Klasyczny scenariusz. Po trzech miesiącach realizacji ktoś pyta, ile godzin zespołu poszło na ten kontrakt i czy jesteśmy nad budżetem. Nikt nie wie. Bo nikt nie liczył. Dział finansowy widzi tylko faktury wystawione i koszty bezpośrednie. Czas zespołu (czyli największy ukryty koszt) nie jest mierzony, bo "wszyscy wiedzą, co robią".
Po realizacji okazuje się, że na kontrakcie zarobiliście 2 procent, a nie 12, bo zespół spędził dwa razy więcej godzin niż założył dyrektor handlowy w wycenie. Pytanie o przyczyny zostaje bez odpowiedzi, bo nie było mierzenia.
Dlatego w pierwszym miesiącu warto ustalić, jak będziesz mierzył:
ile godzin zespołu poszło w konkretne zadania
jakie koszty bezpośrednie już pojawiły się na projekcie
jak wygląda spalanie budżetu vs harmonogram
gdzie marża zaczyna się wykrwawiać
IC Project ma do tego dedykowane funkcje. Czas pracy zalogowany przy zadaniach przekłada się automatycznie na koszty zespołu. Moduł finansów daje widok rentowności projektu w czasie rzeczywistym, nie raz na kwartał, kiedy księgowa zamyka okres. Co tydzień widzisz, czy realizacja idzie zgodnie z założeniami, a Asystent AI potrafi wygenerować podsumowanie tego, co się dzieje, bez ręcznego klikania w raporty.

Bez tego dowiadujesz się, że projekt był nierentowny, dopiero po odbiorze końcowym. Wtedy jest już za późno, żeby cokolwiek z tym zrobić.
Powiązana sprawa - obłożenie zespołu. Przy zamówieniach publicznych dostajesz kontrakt z konkretnym harmonogramem. Pytanie, czy w tych samych tygodniach Twój zespół nie jest już zarezerwowany pod inny projekt albo urlopy. Widok obłożenia w IC Project pokazuje to wszystko od razu, więc planując kolejne etapy realizacji wiesz, czy w lipcu masz dostępne moce, czy musisz dosztukować podwykonawcę.

Kto już tak pracuje
IC Project pracuje z firmami w bardzo różnych branżach, ale dwa case studies są szczególnie blisko realiów zamówień publicznych.
ATAL S.A., deweloper z giełdy, używa IC Project do koordynacji projektów deweloperskich, od harmonogramu budowy po komunikację między zespołami w różnych regionach. Wiceprezes Mateusz Bromboszcz mówi o tym wprost - system stał się kluczowym narzędziem koordynacji. Inny przykład to Wawel S.A., firma z 127-letnią historią, ponad 1000 osób na pokładzie. Analizowali oferty światowych potentatów i mniejszych firm. Wybrali IC Project ze względu na pełną funkcjonalność i otwartość na klienta.
Pełną listę wdrożeń, w tym NOVI Architekci, Swimer czy ECO Energy Poland, znajdziesz na stronie z przykładami wdrożeń.
Średnie liczby, które IC Project podaje publicznie, są dosyć konkretne. 15 procent wyższa rentowność projektów. 2,5 godziny mniej dziennie marnowanego czasu pracy. 37 procent więcej projektów oddanych na czas. To są liczby z agregatu klientów, nie marketingowa fantazja.
Rzecz, której nikt nie chce robić, ale która ratuje kolejne przetargi
Lessons learned. Po zakończeniu kontraktu (a najlepiej po każdym kamieniu milowym) warto zrobić retro. Co poszło zgodnie z planem, co się posypało, gdzie założenia z oferty rozjechały się z rzeczywistością.
To są dane, które wykorzystasz przy następnym przetargu. W Mimirze widzimy, że firmy, które prowadzą takie zapiski, dużo lepiej wyceniają kolejne oferty. Lepiej wiedzą, ile czasu zajmuje konkretny etap, jakie ryzyka są realne, jakie wymagania Zamawiającego były problematyczne.
W IC Project możesz to trzymać razem z projektem. Komentarze na zadaniach przy odbiorze, notatki w Wiki, raporty z czasochłonności, które pokazują, gdzie naprawdę poszły godziny. Następnym razem, kiedy będziesz wyceniał ofertę na podobny zakres, otworzysz historyczny projekt i zobaczysz, jak to wyglądało wcześniej.
Dlaczego polski system ma znaczenie przy zamówieniach publicznych
Drobiazg, który niby nie powinien mieć znaczenia, a w praktyce ma. IC Project to polska firma, polski zespół, serwery w Unii Europejskiej, polski support. Przy realizacji zamówień publicznych zdarza się, że Zamawiający pyta o to, gdzie przechowywane są dane projektu (zwłaszcza w sektorze obronnym, energetyce, administracji). Odpowiedź "amerykańska chmura, regulamin po angielsku" rzadko jest tym, co chce usłyszeć.
Dodatkowo, kiedy coś nie działa, dzwonisz do Kielc i rozmawiasz z osobą, która rozumie, jak działa polski biznes i polskie zamówienia publiczne. To nie jest globalna infolinia, gdzie pierwsza linia czyta z formatki.
Bezpieczeństwo, lokalność, kontekst biznesowy - przy zamówieniach publicznych to nie jest miły dodatek, tylko praktyczne wymaganie.
Jak to się składa razem
Z perspektywy Mimiry. Pomagamy firmom wygrywać przetargi, do których są dopasowane. System analizuje profil biznesowy, dokumenty, historię decyzji i podpowiada przetargi, w których realnie masz szansę. Potem AI przygotowuje pierwszą wersję dokumentów ofertowych, ekspert ds. zamówień publicznych weryfikuje i dostajesz gotową paczkę do złożenia.
Z perspektywy IC Project. Po wygranej realizacja musi mieć strukturę. Harmonogram na Gantcie, zadania z odpowiedzialnościami, rejestr ryzyk, komunikacja przy zadaniach, mierzony czas pracy, kontrola budżetu w czasie rzeczywistym. Wszystko w jednym systemie, z polskim wsparciem, na polskich serwerach.
Razem to składa się w taki ciąg. Znajdź przetarg, do którego pasujesz. Złóż ofertę, która ma szansę. Zrealizuj kontrakt tak, żeby zarobić i zbudować referencje na kolejne. Każdy z tych etapów wymaga innych narzędzi, ale działają najlepiej, kiedy się ze sobą dogadują.
Jeżeli prowadzisz firmę, która startuje albo chce wystartować w zamówieniach publicznych, sprawdź obie strony. Mimirę na etapie przed wygraną, IC Project na etapie po niej. Pierwsze 30 dni realizacji decyduje o tym, czy kolejny przetarg będzie powtórką sukcesu, czy lekcją, której wolałbyś nie odbierać.
Win 10 times at tenders
Mimira is the only AI platform that automates the entire bidding process.
Generate offers with one click
Make use of the AI assistant
Tenders matched to your business


